Od dnia narodzin żyje z wyrokiem. Przyszedłem na świat z bezwzględną i rozległą wadą rdzenia kręgowego, która przekreśliła moje szanse na samodzielność, nie pozwalając mi nawet zasmakować luksusu sprawności. Nigdy nie miałem na nią wpływu, a moje życie od zawsze jest jej podporządkowane…

Zdarza się, że osoby, które urodziły się z rozszczepem kręgosłupa chodzą o własnych siłach. Niektórzy odczuwają ból, walczą z powikłaniami, starają się utrzymać sprawność, chociaż wraz z wiekiem wada kręgosłupa się pogłębia. To pozwala im cieszyć się niezależnością. Nawet jeśli później ją tracą, nie są na przegranej pozycji, ich ciało z nimi współpracuje, a odpowiednio dobrane ćwiczenia mogą zdziałać prawdziwe cuda. Wszystko zależy od tego, jaki odcinek kręgosłupa został uszkodzony. W moim przypadku, wada rdzenia kręgowego jest bardzo poważna. Współistnienie przepukliny oponowo-rdzeniowej na zawsze przekreśliło moje szansę na wyzwolenie się od wózka inwalidzkiego. To właśnie z jej powodu, pomimo intensywnych terapii i opieki specjalistów, jakimi otoczony jestem od urodzenia, nigdy nie chodziłem.
Pierwszą operację  przeszedłem już w pierwszej dobie swojego życia. Polegała ona na zamknięciu rdzenia w miejscu wystąpienia wady. Niestety, operacja – chociaż była koniecznością – nie miała mocy, by uchronić mnie przed niepełnosprawnością ruchową.

Następstwem wady rozwojowej jest niedowład kończyn dolnych, bolesny i dokuczliwy pęcherz neurogenny. Żyje bez lewej nerki – jest to następstwo zakażenia układu moczowego, które było tak silne, że odcisnęło swoje piętno również na innych narządach. Skolioza, kifoza, lordoza  – wady postawy i ogromne skrzywienie kręgosłupa to skutek życia spędzonego na wózku. Nawet rehabilitacja nie jest w stanie zapobiec pogłębianiu się wad związanych z nieprawidłowo wykształconym układem kostnym. A to nieodzownie łączy się z bólem…

 

Są choroby, które można leczyć i schorzenia, z którymi można walczyć. Chociaż nie istnieje nic, co pozwoliłoby mi poczuć własne nogi i pójść na spacer o własnych siłach, nigdy się nie poddałem. Żyje i cieszę się każdym dniem. Codziennie dąże do maksymalnej sprawności fizycznej, lubię dbać o własne zdrowie i formę. Aktywnie uczestnicze w życiu społecznym, biorę udział w obozach sprawnościowych. Nie zrezygnowałem z walki o siebie.